Życiem, do szczytu dąży krok po kroku...
I stoi teraz na kamiennym bloku,
Tak małym, że zaledwie by kozicę
Zmieścił ten głaz — a rozpadliny z boku
Straszą, nie dając w tył ni naprzód kroku...
I krzyk podniosły dziewki białolice —
A ona raptem z rumakiem pospołu
W trzasku walących się razem kamieni
Jak na dno piekła pada w otchłań dołu,
Karku nie łamie!... Lecz myśli nie zmieni