Że jeszcze w krzewach, jakby chciała ona,

Nie mam dość miękkich puchów dla jej głowy,

Bym w samotności wreszcie był gotowy

W ogniach ją spiżu pochwycić w ramiona.

Idę, gdy wracać do obozu chcecie.

Pasterska chwila nadejdzie niebawem.

Choć miałbym jeszcze przez całe miesiące

Zabiegać o nią bezprawiem czy prawem:

Nie wcześniej struny pokoju potrącę,

Nie wcześniej żądze się moje nasycą,