Rzesza, przed którą lęk czujesz, na błonie

Rozpierzchła się jak liście przed orkanem;

Pusto na polu trupami zasłanem.

Achilles, odkąd stawiłaś mu czoło,

Skamandru falą odcięty jest wkoło;

Ty go nie drażnij, zniknij z jego wzroku!

Ja chronić będę odwrót twego kroku.

Na olimpijskich bogów! Ni jednego

Jeńca nie wydrze ci! Blask jego broni

Nie będzie straszył nas ni tętent koni