Cór Marsa, wiernych mi niezłomnie,

Jako przyrzekłam, wiekopomnie

Na szczęścia szczyt nie wwiodę z chwałą —

Niech piramida jego z grzmotem

Powali mnie i je pokotem!

Kto waha się, ma podłe serce!

PROTOE

Twe oko, pani, zgoła58 obco płonie,

Niezrozumiale — i w dziwnej rozterce

Ciemne się tłuką przeczucia w mym łonie...