Pięć dni już sława jego dumna

Chwieje się, moją mocą chwiana;

Miałażbym, zląkłszy się tytana,

Teraz odstąpić, bezrozumna,

Gdy od podmuchu jednej strzały

Ma mi jak owoc spaść dojrzały?!

Nie! Jeśli walk, co tak ogromnie

Poczęły się, nie skończę cało,

Wieńca, co szumi tuż koło mnie,

Na skroń nie włożę sobie śmiało;