Tymczasem żywy zegarek stróża, praczki, drzeworytniczki187 i pokojówki, windował188 się z trudem na czarne, brudne schodki, prowadzące do parterowego mieszkania, jakie tu od lat kilkunastu zajmował.

Był to jeden z tych oficynowych lokalików, w których brak powietrza walczy o lepsze z brakiem światła, a zupełne zerwanie z architektoniczną estetyką przy ich budowie harmonizuje z równie bezwzględnym zapomnieniem o wygodzie przyszłych mieszkańców.

W przepierzonym189 od kuchni korytarzyku nie stało nic, z tej prostej przyczyny, że był za wąski, aby do czego innego niż do przejścia mógł służyć, a i wózek z biedą wjeżdżał tam, obijając się nieraz w pomroce190 o ścianę.

Kuchenka miała tę charakterystyczną cechę pustki i chłodu, nawet w najskwarniejsze dnie, jaka odznacza te gospodarskie sanktuaria, gdy się w nich nie gotuje; czarna czeluść komina otwierała się jak paszcza nad trzonem, zawalonym różnymi rupieciami; żółte ściany wznosiły się nago nad brudną podłogą, po której spacerowały wywabione ciepłem karaluchy, okrążając melancholijnie cieknące dno konewki i niknąć pod przypartą do ściany kulawą szafą.

Co się tyczy pierwszego pokoju o dwóch oknach, nie można było wątpić, że był zaciąganym olejno przed jakimi siedmiu laty, mytym przed rokiem, a zamiatanym bodaj przed tygodniem.

Staroświecką, jesionową komodę pomiędzy oknami przykrywała, jak szara serweta, gruba warstwa kurzu, z widoczną lubością pielęgnowana; pod ścianami stało kilka szaf, każda innego koloru i fasonu; stół pokryty brązową w białe kwiaty serwetą, wysunięty był na środek; cztery mahoniowe, obite włosiennicą191 krzesła, strzegły jego krawędzi.

W pobliżu okna była pusta przestrzeń, zasłana spłowiałym dywanikiem, z małym z boku stoliczkiem. Tutaj po powrocie ze spaceru stawał wózek, przeobrażając się jednocześnie w fotel.

W wąskiej sypialni jedną ścianę zajmowała gmach-kanapa, z porzuconą na niej kołdrą derową i skórzaną, wytłuszczoną poduszką, oraz łóżko żelazne, spiętrzone sutą pościelą, osłonięte wzorzystą pąsową kapą z zalotnym jaśkiem w szydełkowej po włóczce, spoczywającym na poważnej piramidzie poduszek.

Nad kanapą wisiał stary, sczerniały obraz, wyobrażający głowę Chrystusa w cierniowej koronie; oraz parę równie starych, popękanych portretów męskich; nad łóżkiem świeciły za szkłem w niegustownych papierowych ramkach fotografie aktorek minorum gentium192 i baletniczek, oraz mnóstwo pantofelków do zegarka, kapciuszków, szyfonierek i innych drobiazgów.

Na kanapie sypiał Skulski, na łóżku Murek.