Figa.
Albo:
— Zapałce. Jeżeli oczy twoje nie kłamią, ogień, jaki w mojem sercu zatliły, palić się będzie zawsze. Kiedy i gdzie? — Odpowiedz.
Cygaro.
Co to za szczęśliwi ci ludzie, którzy w ten sposób publicznie ze sobą rozmawiać mogą. To się dopiero nazywa szyk! To dopiero używanie!
Wystylizował tedy219 z wielkim mozołem odezwę220 do pięknej Nieznajomej z ulicy Widok, podpisał się Oleander, bo mu się ten pseudonim nader wspaniałym wydał i czekał z gorączkową niecierpliwością odpowiedzi.
I doczekał się.
Róża odpowiedziała Oleandrowi, że przyjdzie „Szarą godziną”, no i dotrzyma słowa, jak na porządną Różę przystało.
Murek, dopędziwszy ją w uliczce, chciał zaraz plany dalszej znajomości rozwijać, ale ona wytłumaczyła mu, że o wiele przyjemniej rozmawiać pod dachem, niż na wilgoci, a jeszcze przyjemniej przy pieczeni i winie, skutkiem czego znaleźli się w restauracji Doliny Szwajcarskiej.
Murek raz tylko się zawahał, gdy wychodzili boczną furtką od Obserwatorium.