— Dziękuję ci. Odpowiedz mi zatem na jedno. Dlaczego nie chcesz iść za Kazimierza?
Poruszyła się niechętnie.
— Myślałam, że pozostawisz to pytanie na wyłączny użytek cioci. Ona mi je tak często zadaje!
— A ty, Gabruniu, cóż jej na to odpowiadasz?
— Nic.
— A mnie co odpowiesz?
Wyprostowała się, puściła gałąź akacji, z której pęk osmykniętych liści pozostał jej w ręku i odrzekła:
— Także nic.
— To bardzo mało. Ale pozwolisz, iż korzystając z twego milczenia, ja będę mówił.
— Owszem. Słucham cię, Bolesiu.