— Malheureuse fille52! Zastanów się, co robisz. Obrazisz go raz na zawsze! Taka partia niebywała, taki gentelman!
— Nie chcę go widzieć i znać — powtórzyła westalka.
— Dlaczego? Jaki powód?
Lucia nic nie odrzekła.
Baronowa zaśmiała się rubasznie.
— A! Pewno stara śpiewka „nie kocham go”.
Milczenie.
Pani Idalia wybiegła z pokoju.
Zanim doszła do sali, uspokoiła swój głos i wyraz twarzy. Do oczekującego w małym buduarku53 księcia rzekła z uprzejmym uśmiechem, prawie zachwycającym:
— Cierpliwości, cher prince54. Moja córka jest trochę... niezdrowa... Zupełnie niespodziewanie... migrena... un peu de nerves55. Vous comprenez56?...