— Nie tyle z bólu, ile pewno z wrażenia — uspokajająco rzekł lekarz do Waldemara.

— Pierwszy pojedynek: to emocja.

Bohdan coś szeptał zbielałymi wargami. Ordynat podtrzymał go.

— Co mówisz, Bodziu? — spytał troskliwie.

— Ee! Nic. Ale to nie koniec. Wyzwę kiedyś jakiegoś tam... i... kropnę aż miło. Drugi raz taki głupi nie będę.

Syknął z lekka i szepnął jeszcze.

— Ojej! Żeby choć było o co?...

Przez kilka dni ordynat nie mógł się dowiedzieć przyczyny pojedynku.

Bohdan zaciął się w milczeniu.

Nareszcie sam zaczepił Waldemara.