— Czy to z Jarów?...

Bohdan zaciął wargi. Doznał jakby uderzenia w twarz.

— Z Jarów.

— Jak godność... — indagował dalej Wyroczyński, nie zbliżając się i nie wyjmując rąk z kieszeni.

— Mi... o... ski — wykrztusił Bodzio, dusząc się z gniewu.

— Czy z rachunkami od Holewicza?

— Tak.

Wyroczyński wyciągnął rękę po papiery.

Michorowski rachunków szukał długo, trzęsąc się z oburzenia, palce latały mu niesfornie, krew opływała go burzą płomieni.

— Proszę prędzej, prędzej! — nalegał obywatel.