Waldemar się wstrząsnął.
— Tym bardziej jestem tam zbyteczny.
Bohdan wpadł w ponure zamyślenie. Nie rozmawiał więcej z ordynatem o Luci. Przeczuwał zbliżający się ostateczny przełom, ale niepojęty stan ordynata tłumaczył uporem.
Bodzio w Głębowiczach przyznał się Waldemarowi, że porobił starania o posadę administratora.
— Czy czujesz się na siłach? — spytał ordynat.
— Najzupełniej. Zacznę od małego zakresu, ale tam, gdzie będą perspektywy.
Waldemar zaproponował mu stanowisko takie w Biało-Czerkasach. Bohdan zamiast się ucieszyć, był zmieszany.
— Ufasz mi, wuju? — bąknął niewyraźnie.
— Tak.
Młodzieniec milczał.