— Luciu... Droga, dziecko, więcej... spokoju... — szepnął.
— Waldy... Ty wiedz, że... idę za Jerzego.
— Wiem — odparł zdziwiony.
— Ja jego... nie kocham! — wybuchnęła.
Ostatnia kropla krwi uciekła z serca Waldemara.
— Nie kocham, i ty wiesz o tym! Waldy!
Szalonym ruchem załamała ręce, zakrywając nimi oczy. Z ust jej wybiegł straszliwy krzyk.
— Ciebie jednego kocham! Miłuję! Tylko ciebie! Słyszysz?! Tyś mój, w duszy zaryty! Za tamtego... jedynie z rozpaczy. Waldy! Czyś ty bez serca?!
Spazm okrutnego płaczu targnął nią przeraźliwie.
Waldemar czuł, że leci w otchłań.