Lucia załamała dłonie.
— Jak on to zniesie, jak mu to powiem! Jednak już to... konieczne.
XLVII
Hrabia Brochwicz oczekiwał ślubu z niecierpliwością.
Pewnego dnia do jego gabinetu, gdy hrabia wybierał się odwiedzić narzeczoną, wszedł niespodziewanie kamerdyner księżnej Podhoreckiej i wręczył mu list wraz z paczką. Szepnął tajemniczo:
— Jaśnie panie hrabio, u nas stało się jakieś nieszczęście.
— Co się stało? Mów.
— Coś jest źle z naszą panienką, i to od przyjazdu młodego pana Michorowskiego.
Brochwiczem wstrząsnął nieprzyjemny dreszcz. On wiedział najlepiej, że z Lucią dzieje się coś, co mu rozwieje szczęście.
Kamerdyner mówił dalej.