Żal, współczucie odezwały się w niej.
Wyciągnęła rękę do hrabiego.
— Żegnamy się. Wszak prawda? — szepnęła z uczuciem.
Uścisnął jej dłoń w milczeniu.
— Czy i pan wyjeżdża?
— Tak.
— Dokąd?
Jerzym zatrząsł gniew. Chciał odejść, ale przemógł się i odparł spokojnie:
— W przestrzeń nieznaną.
Lucia rozjaśniła się, jakby po cieniu padła na nią smuga świetlista.