Radość urodziła się słoneczna i pływa w przestrzeni.
Niebo i ziemia wznoszą hymn.
Ono lazurowe jak toń Adriatyku, ona cała kwiecista. Niebo żeni się z ziemią; odprawia swe gody hucznie, ze śpiewaniem chórów ptasich, z dzwonieniem owadów, z kipiącą potęgą rozrostu.
Poróżowiały nasiąknięte sokiem lipy. Tu i tam buja biały motyl.
Poranek roku zaświtał przecudny.
Uczucia nagromadzone szczodrze rosną z każdą chwilą. Uczucia, duchem poczęte, więc przeogromne, trawiące wszystko.
Zda się, że na ziemię zstąpiło serce. Wielkie serce miłowania. I tuli ziemię, i pieści, jak ojciec stęsknione dziecię. Serce przygarnia do siebie wszeistność, łączy twory ziemi w rodzinę jedną, zespoloną szczęściem. Wchodzi do dusz roślin, stworzeń wszelakich i do dusz ludzkich.
A gdzie wstąpi — rosną skrzydła.
A gdzie zajrzy — promień się budzi.
I śpiew upojny, wyrwany rozkoszą z piersi brzmi dziękczynieniem.