Z gniewem chwycił binokle, nałożył je, i zakładając ręce na plecy, wystąpił śmiało naprzód. Podniósł wysoko głowę.
— No?... — zawołał z dumną miną.
Odpowiedziało mu milczenie.
— No?! — powtórzył głośniej.
Cisza. Tłum zakołysał się, szmer się wzmógł, zaskrzypiały buty i cała gromada posunęła się naprzód nagłym ruchem.
Hrabia cofnął się gwałtownie w tył. Wyraźny przestrach miał na twarzy.
— No!... No!... Cóż to?... Oniemieliście?!
Jakiś chłop barczysty zawołał przepitym głosem:
— Niech nam pan hrabia podwyższy pensję i ordynarię8. My tego chcema.
Trestka się zaperzył.