— A kogo: zgadujesz?
— Kogoś, kto został w Nicei. Ona uciekła od niego.
— Ale kto to?
— Nie wiem. Ona jest skryta. Pojedziesz, Waldy, do Słodkowic ze mną?
— Tak. Kto wie?... Może się obydwaj mylimy?
— Nie rozumiem...
— Bo ty myślisz, że jest ktoś drugi, a ja jednak myślę, że jesteś tylko ty.
— Jak?!...
— Poczekaj! A może nie być nikogo w jej uczuciach, to możliwe. Lucia jest tajemnicza.
Brochwicz trochę smutno uścisnął rękę ordynata.