Gdy konne towarzystwo zbliżyło się do samowiązałek, podjechał do nich rządca, również na koniu, młody człowiek i energiczny. Skłonił się z wesołą swobodą. Ordynat przedstawił go paniom.

— Pan Ostrożęcki, mój pomocnik, więcej, moja prawa ręka.

— Tylko lewa, panie ordynacie — odrzekł wesoło rządca.

Panie skinęły głowami z uśmiechem.

— A gdzie są panowie praktykanci? — zapytał Waldemar.

— Zostawiłem ich bliżej rezydencji. Ze mną są dwaj ekonomowie z Brzozowa i Romnów.

— A samowiązałki nie psują się? Mechanik dobry?

— Znakomity! Jak najlepszy Anglik.

Trestka podsunął konia bliżej i zapytał:

— Chciałbym się dowiedzieć, skąd pan sprowadził te samowiązałki, bo widzę system amerykański, a firmę warszawską.