— Pani mnie nie rozumie. Ja mówię o partii i o sferze.
— Więc osobista wartość człowieka nic nie znaczy, tylko pieniądze i sfera?... O moja Luciu! tak jeszcze jesteś młoda, a już masz spaczone pojęcia.
— To nie są spaczone, tylko nasze — odrzekła Lucia z dąsem.
— Winszuję! Jeśli już teraz tak myślisz, co będzie potem?
— Nigdy więcej nie popełnię takiego głupstwa, żeby się zakochać w człowieku nie z naszej sfery.
— O tak, powinnaś tego sobie raz na zawsze zabronić, bo takie głupstwa często źle się kończą.
Tyle smutku i żalu brzmiało w głosie Stefci, że Lucia spojrzała na nią badawczo. Nagle zarzuciła jej ręce na szyję i zawołała przymilnie:
— Niech się pani tylko nie gniewa, moja dobra panno Steniu!
— Ja się na ciebie, Luciu, nie gniewam, ale mi przykro.
— Za pana Edmunda?...