— Margrabina Silva jest w czerwonym gabinecie.

Mortęski mrugnął filuternie.

— Piękna zawsze, prawda?...

— Za wiele szminki: to psuje najklasyczniejsze linie — odrzekł Waldemar z grymasem.

— Cóż pan chce? Czterdziestka!

Ordynat odszedł. Młody hrabia lisim krokiem podążył w stronę gabinetu.

XXXI

— Więc ojczuś stanowczo nie będzie na koncercie i na balu? — spytała Stefcia pana Rudeckiego w dzień wielkiej zabawy.

— Nie, dziecko! Jadę do domu jutro, a mam jeszcze bardzo wiele interesów.

Stefcia nadąsała się.