Hrabia Barski zbliżył się do Waldemara.
— Czekamy ze śniadaniem na panie? — zapytał, biorąc go pod rękę.
— Zapewne, już wkrótce przyjadą.
Hrabia pociągnął go na stronę.
— À propos, niech mi pan powie... raczej określi bliżej stosunek tej... tej... comment donc! panny Rudeckiej do naszego towarzystwa?
Waldemar stanął jak spiorunowany, gniew zawrzał w nim, ostry wzrok zwrócił na hrabiego i spytał:
— Jaki stosunek? Nie rozumiem!
— Ah Dieu, panie ordynacie! Chcę, abyś mi jaśniej wytłumaczył pozycję tej panny między nami.
— Jest nauczycielką Luci Elzonowskiej i zarazem towarzyszką... przyjaciółką.
— Nie to. To wiem... Ale ona ma prawa jakieś wyższe nadane jej przez was?... Ona jest traktowana na równi z pannami ze sfery?... Ale Rudecka to trochę za mały szczebel do naszych wyżyn... za mały!