— Więc pani uważa flirt za wykwit cywilizacji?

— Po części tak.

— Na jakiej zasadzie?

— Bo ludzie prości nie znają flirtu ani z nazwy, ani w dosłownym znaczeniu. Nie mają zresztą czasu na uprawianie go, nawet by nie umieli.

— Dlaczego? Gmin ma również swe zabawy, zbliżone do naszych.

— Zbliżone, lecz nie w szczegółach.

— Więc podobne.

— Ale nie nasze.

— Zasadnicza idea ta sama — twierdził uparcie hrabia.

Stefcia nie ustąpiła.