— Owszem, ale tu różnica już jest mniej wyraźna.
— Przeciwnie, bywa jaskrawa.
— Gdy odróżnia przeciętną inteligencję od wyższego stopnia rozumu i geniuszu.
— Niekoniecznie. Istnieją jeszcze inne odmiany.
— Zawsze umysłowe.
— I sferowe także.
Pan Rudecki drgnął niespokojnie. Zaległo milczenie. Hrabia wpił oczy w Stefcię ze złośliwym wyrazem. Ona zapłonęła.
— Odstępujemy od przedmiotu, panie hrabio — rzekła z nikłym uśmiechem.
— Tylko roztrząsamy go.
— Ach, więc sferą pan określa pewne stopnie umysłu — tak?