— Pani składam najlepsze życzenia. Ordynat był w mej loży. Zarzuciłam go życzeniami. Wyszedł rozczulony. Mój mąż znalazł73 panią cudowną. Mówi, że mu pani przypomina Grottgerowskie74 typy. Biedna Lucia jest w rozpaczy, że nie może pani widzieć.

— Czy baronowa stale bawi w Nizzy? — spytała spłoniona Stefcia.

— Przyjechała do Mentony75. W połowie maja wracają do kraju, może wcześniej.

— A gdzież jest mąż pani hrabiny? — zagadnął któryś z panów.

— W foyer76. Zaraz tu przyjdzie.

Baron Weyher pogładził swe bokobrody.

— Mieliśmy kłopot z pani mężem. Chciał koniecznie jechać po panią na Riwierę.

Hrabina zaśmiała się.

— I wstrzymaliście! Zatem winnam wdzięczność panom. Za długo podróżowałam. Mój mąż był zdenerwowany.

Spojrzała na Stefcię rozbawionymi oczyma.