— Babciu, państwo Trestkowie są także niegrzeczni.
Stefcia trąciła go wachlarzem.
— Za wcześnie nas pan tak nazywa — odparła sucho panna Rita.
Ordynat rzekł do Stefci:
— Czy panią obraziłoby, gdyby nas teraz nazwano: państwo Michorowscy?
— Nie — odrzekła Stefcia z uśmiechem.
— A widzi pani? — mówił Waldemar do Rity.
— Wy jesteście narzeczeni.
— Zdaje mi się, że i wam złożymy dziś życzenia.
Trestka spojrzał na ordynata z wdzięcznością.