— Słyszałem podczas poloneza i porozumiałem się z Edwardem.

— Ha, trudno, musiało się tak stać — odrzekła z determinacją.

Przyjmowała życzenia z uśmiechem. Ze Stefcią ucałowały się jak siostry.

Księżna miała łzy w oczach.

Gdy Trestka przypiął się do ręki narzeczonej, ona odsunęła go lekko, lecz bez niechęci.

— Panie, rozrzewniona jestem, ale czulić się nie lubię. To sobie zawaruję w intercyzie ślubnej.

— Zgoda, nawet na to przystaję — odrzekł hrabia wesoło.

I z nadmiaru uciechy spadły mu binokle z nosa.

Uczta przeciągnęła się do późna.

Niewiele godzin pozostało do świtu, kiedy „Bristol” opustoszał. Ale służba, zadowolona dobrym zarobkiem, nie czuła się wcale senna.