— Pierwszy toast wznoszę na cześć nowej pary narzeczonych, którymi są: panna Margerita Szeliga i hrabia Edward Trestka. Niech żyją!

Zdumienie ogarnęło wszystkich. Ogólnie spodziewano się tego, ale jeszcze nie teraz. Pełne kielichy zawisły w powietrzu. Trestka miał minę zachwyconą, panna Rita była blada, lecz spokojna.

— Niech żyją! — powtórzył Waldemar, odsunął krzesło i podszedł do niej.

Wszczęła się wrzawa, odsuwano krzesła z hałasem.

— Winszujemy, winszujemy!

Vive!83 — dystyngowanym dyszkantem wycedził hrabia Morykoni.

— Wiwat! Co tam vive — poprawił Brochwicz.

Waldemar ucałował ręce panny Rity i powiedział serdecznie:

— Chciałem pierwszy złożyć drogiej pani moje najlepsze życzenia, tak jak pani mnie życzyła pierwsza.

— Skąd pan wiedział?