— Pan ze mną. Mam do pomówienia — rzekł ordynat do Trestki.
W hotelu Sala Malinowa była już oświecona, stół ubrany kwiatami. Służba oczekiwała panów.
Ordynat z Trestką przyjechali pierwsi. Hrabia miał minę rozpromienioną.
Goście zaczęli się zjeżdżać. Waldemar występował jako gospodarz. On urządzał ucztę.
Sala Malinowa, czytelnia, przedsionek błyszczały elektrycznością i jaśnią rozweselonych twarzy. W środkowym czworoboku bił wodotrysk, orkiestra grała. Na górze panie poprawiały stroje.
Nareszcie ruszono do stołu.
Ordynat siedział obok narzeczonej. Zwrócił się do niej, mówiąc tajemniczo:
— Usłyszy pani zaraz niespodziankę.
— Jaką?
Z kielichem szampana powstał z krzesła i rzekł dobitnie: