— Ja już nic więcej wiedzieć nie chcę. Niech się pan usunie.

— A jeśli pani chce bruździć między mną a panną Lucyną — mówił rozgorączkowany, zastępując jej drogę — to ja potrafię się zdobyć na odwet...

— Doprawdy?!... Nie wiedziałam...

— To się pani dowie! — wybuchnął.

Krew jej uderzyła do głowy. Mierząc go sztywnym wzrokiem, rzekła chłodno:

— O, proszę! Niech się pan nie zapomina!

— Czy ja kocham pannę Lucynę, czy nie, nikomu nic do tego. Ostrzegam!

— Mnie o pana nie chodzi, tylko o Lucię.

— Żeby się nie zakochała we mnie? Cóż pani ma przeciwko temu?

— Pan pyta?...