— Muszę nią być dla zrównoważenia pańskiej uprzejmości.

— Moja jest inna.

— O tak, pod bardziej ostrym kątem.

— Nie, pani, tylko pod innym.

Stanęli pod filarami werandy.

— Co to? Państwo się znowu kłócą? — spytała Rita, widząc silne rumieńce Stefci i poruszenie Waldemara. Ale on zaprzeczył.

— Och, nie. Dowodzę tylko pannie Stefanii, że kobieta powinna być domyślna i tak łapać wszystko, co się dokoła niej dzieje, jak motyle w siatkę.

— Kobieta powinna być przede wszystkim pikantna — zawyrokował Trestka.

— Jak ja, na przykład. Prawda? — zaśmiała się nerwowo Rita.

Trestka zaczął się rozwodzić o kobietach, a Waldemar spojrzał bokiem na Stefcię i pomyślał: