— Ale nie wszyscy byli tak lubiani jak pan. Pan Maciej nigdy nie cieszył się taką popularnością ani też pański ojciec.

— Mamę wspominają zawsze, nazywając aniołem.

— Bo córka ciotki Podhoreckiej nie mogła być inna. Zna pan stosunek włościan141 w Obronnem do cioci, na rękach ją noszą. Ale to co innego: ciocia jest kobietą i nie zajmuje się zarządem ani gospodarstwem, o ludzi natomiast również bardzo dba. U pana ten stosunek idealny bardziej zastanawia.

Trestka zrzucił nerwowo binokle, co znaczyło, że chce mówić.

— Słuchamy! — zawołali wszyscy ze śmiechem.

Trestka popatrzał osowiałym wzrokiem i rzekł, machnąwszy ręką:

— Ja tam jestem zawsze na złej stopie z chłopstwem i ani myślę się starać o zmianę stosunku. Mam dbać o ich chałupy i żołądki, kiedy oni mi wypasają łąki i zboża.

— Niech pan ureguluje serwituty142.

— Nie mam czasu. Zresztą przyzwyczaiłem się już do procesów. Nie ciążą mi.

— Jest się czym chwalić — wzruszyła ramionami panna Rita. — Nie ma pan czasu! A cóż pan robi, ciekawam?...