Trestka podniósł głowę do góry i poprawiając binokle, rzekł krzykliwie:
— To dziwne! Ja nie uważam, żeby panna Stefania trąciła zakonnicą.
— Za to on trąci bonifratrami152! — mruknął Waldemar.
Rita parsknęła śmiechem.
— Qu’est-ce que c’est que153 „trąci”? — zapytał baron.
— C’est le mot dur, monsieur154 — odrzekła Stefcia z ładnym uśmiechem.
— Ah, oui!155
Do barona zwrócił się młody Szeliga:
— Dlaczego pan myślał, że panna Stefania wychowana w klasztorze?
— Bo jest jakaś inna. Est-ce que je sais?156 Nie umiem tego określić. Może nieprzeciętna? Mon Dieu157, zawsze nie tak.