— Ja panu pomogę. Jest kryształowa, biała jak śniegi tatrzańskie. Ale to nie klasztor urobił ją taką, to natura.

— Co?

— Tak, natura!

Student zakreślił szeroki krąg i z błyszczącymi oczyma zawołał:

— Ta natura złota, błękitna, otaczała ją od kolebki i stworzyła na podobieństwo swoje. Nie zaćmił jej miejski kurz, nie zbrukał brud moralny. Oddychała kryształem i stała się nim. Wchłonęła w siebie błękit i złoto...

— Jednak „Journal des Modes”158 musiała przeglądać, bo się wcale ładnie ubiera — przerwał Trestka.

Zaśmiano się.

— Mam wrażenie, że siedzę na cenzurowanym — rzekła Stefcia.

Hrabianka Paula skrzywiła się.

— Fi! Cenzurowane... To już niemodne.