— Fi! To taki brzydki zwyczaj — grymasiła hrabianka.
— Bardzo dobry.
Panna Rita rożek z ukrytym węzełkiem skierowała najbliżej Luci, pragnąc, aby dziewczynce się dostał.
— Proszę ciągnąć.
Hrabianka chwyciła za rożek środkowy, Lucia za ostatni, Stefcia wzięła pierwszy z brzegu.
Rita przygryzła usta i roztworzyła dłoń.
— Panna Stefania! — zawołali wszyscy.
Wilhelm Szeliga był zły. Stefcia poczerwieniała.
Waldemar rzucił tryumfujące spojrzenie na Ritę i zaczął z nadzwyczajną uprzejmością pomagać jej do przejścia na brek. Nastąpiło zamieszanie.
Rita kłóciła się z Trestką, a Stefcia, stojąc na schodkach, żartowała z Wilhelma, który ją zapewniał, że ciągnienie węzełków to barbarzyński zabytek.