— Jak to? Czy nie zrobiła mi pani awantury?...
Rita zaczęła się tłumaczyć, a wtem wycedziła hrabina Ćwilecka:
— Kiedyż nareszcie dojedziemy do Głębowicz? Szalony kawał.
— Chwytam wiorsty162 rozpaczliwie i pozostało nam już tylko pięć — odrzekł Waldemar.
— A, to dobrze!
— Więc nie traćmy czasu. Do widzenia!
— Za pół godziny.
— O ile nie będzie nowego strejku163 panny Rity — żartował ordynat.
— Panie, bo się zemszczę!
— Byle nie w tej chwili.