— Przyznam się pani, że niezupełnie.
— Niepodobne to do pana, bo jest zbyt szablonowe.
— O!...
— Zresztą pan był nieszczery, mówiąc tak...
— Jak mi Bóg miły, skandal! Dlaczego miałem być nieszczery? Wilusiowi wolno porównywać panią do kryształów, błękitów, złota, a ja nie mogę wypowiedzieć tego, co czuję? Dlaczego Wiluś może?...
— Bo to Wiluś! — zaśmiała się ubawiona Stefcia z ładnym grymasem ust.
— A ja jestem Waldy...
— A pan jest ordynat Waldemar Michorowski.
Żachnął się zły.
— Ordynat głębowicki, właściciel Słodkowic, Grabonowa, Biało-Czerkas i czegoś tam jeszcze z przyległościami, niech pani doda dla okrągłości — przedrzeźniał ją zirytowany.