— Ale co? Ładne róże, prawda?

A Waldemar powiedział:

— Przypomina mi się bajka o zaczarowanym dworze królewskim: wyglądacie państwo wszyscy jak pośnięci.

— A pan wkracza pomiędzy nas jak tryumfator na zwycięskim rydwanie — podchwyciła Rita, mrużąc oczy.

— Przy którym nie brakuje nawet i branki — dodał Trestka.

— Ach, więc to milczenie jest rodzajem hołdu dla nas?...

— Och nie, tak dalece zachwyceni nie jesteśmy, ja przynajmniej — zaśmiała się nerwowo Rita.

Waldemar spojrzał na nią z ironicznym uśmieszkiem.

— Widzę, że tenis nie był zabawny.

— Czy wszyscy państwo już grali? — spytała Stefcia.