— Ja nie grałem. Rozpoczniemy na nowo — rzekł Wiluś Szeliga.
— Ja z wami także — zawołała, podbiegając, Lucia.
Waldemar zwrócił się do Stefci:
— Mówiła mi pani kiedyś, że nie uprawia tego sportu.
— Cóż znowu? Panna Stefania gra po mistrzowsku!
— Złapałem więc panią na kłamstwie! A!... ładnie!
— A może pani nie chciała grać wyłącznie z panem? — wtrącił Szeliga.
— Ani jedno, ani drugie — odrzekła Stefcia. — Tenisa nauczyłam się dopiero w Słodkowcach i wówczas, gdy mi go pan proponował, nie umiałabym utrzymać rakiety.
— No, to pani nie może grać jeszcze po mistrzowsku! — zawyrokował krzykliwie Trestka.
— Toteż jest to jedynie zdanie Luci.