Pan Maciej rozglądał się za czymś i nagle szybko podszedł na brzeg przystani. Stanął przy pąsowej łodzi w kształcie gondoli weneckiej, z nałożonym srebrnym napisem: „Stefania”.

— Odświeżona... zupełnie nowa! — szepnął zdumiony, patrząc na przepyszne adamaszki197 baldachimu.

Twarz mu drgnęła, poruszył ustami i ze skupieniem patrzył na błyszczący w słońcu srebrny napis. Staruszek ciężko westchnął.

Ale i wszyscy dojrzeli wspaniałą łódź. Panna Rita rzekła do Trestki:

— Widział pan kiedy tę gondolę?

— Tak, w starej szacie... Teraz odnowiona...

— Hm!...

Hrabianka Paula zaszczebiotała szeptem:

— Czy to imię tej... comment donc198, w której się kochał pan Maciej?

— Tak, na jej cześć zbudowana, ale to już dawno.