Lucia zmieszała się, spojrzała z przestrachem na matkę, zwiesiła głowę i szepnęła:
— Przepraszam...
Pani Idalia spytała niecierpliwie:
— Czy długo bawiłeś, Waldy, w Orzelsku u Barskich?
— Nie byłem tam wcale.
Pani Idalia zrobiła wielkie oczy. Ogromne zdziwienie odmalowało się na jej twarzy.
— Voyons, nie byłeś u Barskich? Gdzież byłeś tak długo?
— Skąd takie przypuszczenie? Ja w Orzelsku?... Jestem w komitecie organizacyjnym wystawy i w tej sprawie jeździłem do W., przy tym musiałem się zająć umieszczeniem koni, które prowadzę.
— Więc chyba nie wiesz, co zaszło u Barskich?
Waldemar uśmiechnął się ubawiony.