Do pana Macieja siedzącego w swym gabinecie wpadła pani Idalia i ze wzburzeniem zapytała:
— Czy papo rozmawiał z Waldemarem? Czy papo wie o wszystkim?
Starzec spojrzał na nią zdziwiony.
— Widziałem go zaledwo chwilę, bo dowiedziawszy się, że jesteście w kościele, pojechał za wami, nawet koni nie zmieniał.
— Więc papo nic nie wie?...
— Co się stało? Na Boga, mów!...
— Och, niechże się papo nie przejmuje. Jest źle, ale nic nie grozi temu... temu beniaminkowi241. Niech sobie papo wyobrazi, że on nie był w Orzelsku i z całą bezczelnością dowodzi mi, że nie myśli zupełnie o hrabiance. N’est-il pas fou?242
Pan Maciej uśmiechnął się.
— Moja Idalko, nie pojmuję twego wzburzenia. Dawno wiedziałem, że Barska nie dla niego. Nawet mówiłem ci o tym.
— Ależ dlaczego? Gdzie znajdzie odpowiedniejszą partię, nazwisko, posag?