Wszyscy się zaśmiali.
Podczas obiadu Rita mówiła do Stefci:
— Moja ciocia przysyła pani pełno życzeń. Nawet Dobrzysia śle pani ukłony, choć ją mało zna.
— Chyba wcale. Któż to taki? — pytała Stefcia.
— Dama do towarzystwa cioci.
— Ach, prawda! Zapomniałam.
— Bajeczna Dobrzysia z bajeczną twarzą, bo ma wąsy i brodę — żartował Waldemar.
— Niech pan nie kpi, to wielka pańska przyjaciółka, wiecznie pana chce swatać.
— Z taką samą z wąsami?
— Nie, ale z Bar... ską.