— Odzwierciedlamy was — rzekł Trestka.

— Pod każdym względem — dodała Rita.

Waldemar pokazywał Stefci uszkodzoną rakietę, nie słyszeli więc ostatnich słów. Trestka podszedł bliżej do panny Rity i spytał poważnie:

— Pani mówi: pod każdym względem? Tam panuje obopólna harmonia. Czy mogę to wziąć za nadzieję?...

Zaśmiała się ironicznie.

— Pan przecież nie wierzy w stałość tamtej harmonii.

— Dla pani gotówem uwierzyć, a nawet dopomóc.

— Obejdą się bez tego!

— Więc żadnej nadziei?...

— Nudny pan jesteś. Proszę ciskać piłkę. Plac tenisowy nie nadaje się do podobnych rozczulań.