— Dla panny Stefanii.
— Ależ ja prawie nie umiem jeździć! — broniła się Stefcia.
— Będziemy się uczyć.
Rita zaśmiała się nerwowo.
— Pan jest dziś un vrai chevalier de la générosité!265 Ofiarował pan Luci karetę, pannie Stefanii siodło, niechże pan i o mnie raczy pamiętać. Polecam się łaskawym względom.
— Dla pani wolę zaraz coś ofiarować — odpowiedział zaatakowany wesoło.
— Ciekawam!
Ordynat odszedł w inną stronę i po chwili wrócił z pięknym pejczem wytwornej roboty, z rączką oplecioną srebrnym drutem.
— Służę pani — rzekł, oddając go z ukłonem pannie Ricie.
— Dziękuję! Czy to na pana?