— Moi panowie — dodał Brochwicz — uwagi o pannie Stefanii radzę zakończyć przed wejściem Michorowskiego, inaczej bowiem w tym gabinecie temperatura może się podnieść do takiej skali, że zostaniemy zwęgleni.

— Czyż ordynat aż tak jest podniecony? — spytał Zaniecki.

Il l’adore!287 Przy tym jej duma bierze go na munsztuk. To królewiątko w skórze szlacheckiej.

— Mimo to nie widzę dla nich dość wyraźnej sytuacji.

— Michorowski ją sobie sam znajdzie, bez pańskiej pomocy, pomaluje, na jaki zechce kolor.

À la Pompadour288. Prawda?

— Nie, prędzej à la chapelle!289

Młody książę Giersztorf oburzył się.

— Cóż znowu! O ile znam pannę Rudecką, ona nie zostanie kochanką ordynata, a znowu Michorowski z nią się nie ożeni.

— O ile go pan zna? — podchwycił Brochwicz, podnosząc brwi.