— Ach, tak! Brawo, panie Wilhelmie! Trzeba jednak przyznać, że pan ma dobry gust. Jeśli i szanse będą równe...
— Cicho!... Ordynat!... — szepnął Trestka.
Wiluś zaśmiał się ironicznie.
— Szukajcie panowie nowego tematu do żartów, ten już traci kurs.
Waldemar wszedł prędkim, elastycznym krokiem i rozejrzał się bystro dokoła.
— Cóż, dobrze się bawicie? — spytał wesoło.
— Nieźle! — zawołał Brochwicz.
— Cóż Trestka siedzi jak zgalwanizowany?
— Obrażony na ekspertów, którzy za jego krowięta i wolęta nie obdarzyli go złotym medalem — wołał Brochwicz.
Ale Żnin mu przerwał: