— Od ojca!

Rozpieczętowała list, przebiegając go szybko oczyma.

— Ojciec mój jest w Hotelu Europejskim... Był tu, ale że mnie nie zastał... — zająknęła się i spojrzała błagalnie na panią Idalię. — Pani mi pozwoli pojechać do ojca?

— Owszem, ale na noc pani wróci?

— Spodziewam się, że ojciec pani nas odwiedzi...

— Mój powóz zawiezie panią na miejsce — rzekł Waldemar.

— Dziękuję panu, pojadę dorożką.

Stefcia pożegnała pana Macieja i Lucię.

— Czy stanowczo nie chce pani jechać mymi końmi? — zapytał Waldemar.

— Stanowczo! Wolę dorożką — odpowiedziała z uśmiechem.