— Owszem, zupełnie serio mówię. To także jeden klejnot z drogocennego skarbca naszych przymiotów.

— Waldy, co tobie dziś jest?

— Jestem wyjątkowo prawdomówny.

— Jesteś tylko rozgoryczony i skutkiem tego niesprawiedliwy nawet dla siebie. Niezdolny byłbyś do zabawy, o jakiej wspominasz.

— Być może. Zresztą wszystko mi jedno.

— Więc czemu tak postępujesz?

Waldemar podniósł rękę do góry.

— Dla tradycji, kochany dziadziu!

— Ech, zawsze kpisz.

— Więc powiem prawdę. Ja jej nie cierpię!