— Niestety, wpisał się już pod nim pan Żnin.

— A więc proszę o nadprogramowy. Waldy, ty, jako dyrygujący, urządzisz to.

— Z całą przyjemnością.

Stefcia na końcu karnecika napisała dużymi literami: „Biały mazur — Jerzy Brochwicz”.

Chłopak z ukłonem odszedł w stronę Barskiej.

— Czy zadowolona pani? — spytał cicho Waldemar.

— Dlaczego pan skłamał? Ja panu kotyliona nie obiecywałam.

— A dlaczego pani skłamała?

— Chciałam ratować sytuację.

— A ja chciałem z panią tańczyć. Wcześniej nie mogłem o to prosić z powodu ścisłej barykady fraków otaczających panią. Użyłem podstępu.